Isadora Duncan: "Zaczęłam tańczyć od chwili, gdy nauczyłam
się stać na nogach. Tańczyłam całe życie. Każdy człowiek, wszyscy
ludzie powinni tańczyć. Tak było zawsze i tak będzie. Szkoda, że
nie wszyscy chcą to zrozumieć i stawiają tamy tej naturalnej skłonności
wszczepionej nam przez naturę".
Tańczono już w czasach starożytnych.
Taniec spokrewniony był z gimnastyką, z niej się wywodził: służył
rozwojowi ciała, wyrobieniu siły i zręczności a zatem wzmacnia-niu
zdrowia, ale także udoskonaleniu ruchów, nadaniu im płynności i
wyrazistości.
Uważano, ze taniec rozwija w nas zamiłowanie do piękna, wyrabia smak,
uszlachetnia człowieka. Uważany był za sztukę boską. Sami bogowie
byli tancerzami: Zeus, Demeter, Apollon, Hermes, Dionizos, Eros,
Afrodyta, Hera, Atena i Nike nie tylko asystują tańcom ale także
biorą w nich udział.
Tańczmy więc...
Isadora Duncan była największym zjawiskiem
twórczym XX wieku: wyprowadziła taniec na drogi nowoczesności, otworzyła
drzwi wszelkim późniejszym reformom i twórczym innowacjom
dla nowej sztuki tańca, która dzisiaj jest naszym udziałem.
Chciała wyzwolić drzemiące w człowieku i zapomniane siły taneczne
nie krępując ich żadnymi sztywnymi regułami.
Mówiła: "Prawdziwy taniec jest objawieniem energii świata
poprzez medium ludzkiego ciała.
Objawienie to wywołuje muzyka, która jednoczy
rytm świata z rytmem ludzkim. Pozwalam się kierować i prowadzić rytmowi
muzyki mając nadzieję odnaleźć naturalne, zaginione od wieków
idealne piękno ludzkich ruchów, które oglądać można na greckich
ceramikach. Przywrócenie jednak do życia antycznych tańców
byłoby zadaniem niemożliwym i niepotrzebnym. Taniec musi być
sztuką dla nas, zrodzić się może tylko z nas, z naszych uczuć,
z życia naszej epoki, tak jak taniec antyczny zrodził się z życia dawnych Greków.